poniedziałek, 21 marca 2011

Spring sprang sprung

No fashion today!  Just few pics showing last moments of winter in Szczecin. Enjoy :)

wtorek, 15 marca 2011

poniedziałek, 14 marca 2011

Thomas, Anders, Daniel

Dominika i Kasia

Cóż za radość spotkać silną reprezentację Szczecina  w Warszawie ;)

Dog days are over

  Po spędzeniu ostatniego tygodnia w Warszawie zdecydownie zmieniłam moje nastawienie do tej betonowej dżungli-tam da się żyć !;) Chyba zaczynam czuć duszę tego miasta i już nie mogę doczekać się kolejnej wizyty w stolicy. Co ciekawe, moja sympatia do tego miasta rozkwitła jak tylko opanowałam rozkład jazdy kilku środków komunikacji i oswoiłam się z niepowtarzalnym mikroklimatem nieończących się przejść podziemnych ;) No i jeszcze pozostaje moje wewnętrzne pragnienie czegokolwiek, co może szczycić sie azwą starówi (a warto przypomnieć, że ta warszawska wiele Szczecinowi zawdzięcza)


After a whole week spent on wandering (rather hectic) Warsaw streets, I have to admit- I totally fell in love with this city :) I'm really shocked cause the way of living there has never been my cup of tea but I think that my relation with Warsaw is ready to flourish :D I can't wait to visit it again (with my camera of course)

czwartek, 13 stycznia 2011

Ania



      Dzień raczej zaspany, zanmglony, wilgotny i ponury, ale na szczęście spotkałam kolorową Anię, obok której po prostu nie mogłam przejsć obojętnie. Zakochałam się w tych butach. Pozdrawiam Anię serdecznie i dziękuję za poranną dawkę optymizmu ;D

    Today it's rather foggy and the atmosphere is definitely suitable only for a long sleep (or a short nap). Fortunately, I met really colourful Ania. I just couldn't pass her in the street without taking these photos. I fell in love with these boots. Thanks for a morning dash of optimism, Ania :)

piątek, 7 stycznia 2011

perfect winter outfit



    Ostatnie wyprawy z aparatem okazują się totalnie bezowocne: albo zaczyna padać snieg i wszyscy uciekają, albo jest już za ciemno. Poza tym wszyscy chowają czerowne nosy wfałdy szalikówi biegną do domu. Jakoś nikt nie ma ochoty na wałęsanie się po mieście.
Spotkałam jednak dwie panie i kilka korpusów, które aż prosiły się o zdjęcie.